Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Słowa tego pięknego i mądrego wiersza ks. Jana Twardowskiego doskonale wprowadzają nas w nastrój refleksji i zadumy nad ludzkim losem i nad nieuchronnością przemijania, jaki towarzyszy nam co roku w pierwszych dniach listopada. Mimo natłoku codziennych spraw, trosk, obowiązków i nieustannej presji czasu, staramy się w te jesienne dni, choć na krótko, zwolnić szaleńcze tempo naszego życia. Czynimy to, aby odwiedzić miejsca wiecznego spoczynku naszych przodków i wspomnieć tych, którzy zakończyli już ziemska wędrówkę, a po których pozostały wspomnienia i to, czego w życiu dokonali. Dla wielu z nas wizyty te stają się impulsem do późniejszych rozmyślań nad sensem i istotą naszej egzystencji.
Pamięć o przodkach to istotna część naszej tożsamości, to świadectwo korzeni z których wyrośliśmy. Dlatego też od zarania dziejów człowiek w sposób szczególny traktował swych zmarłych i pamięć o nich. Nie bez przyczyny jedną z najbardziej surowych kar stosowanych w starożytności było damnatio memoriae – potępienie pamięci, czyli wykreślenia z kart historii faktu istnienia danej osoby. Na karę tą skazano m.in. faraona Echnatona w starożytnym Egipcie oraz Herostratesa w starożytnej Grecji i tylko chichot historii sprawił, że wymieniamy te postacie, jako najbardziej znane przykłady kary wymazania z pamięci. Horacy zaś wagę, jaką współcześni mu przywiązywali do trwania w pamięci potomnych przedstawił w „Pieśniach” słowami „ non omnis moriar ”, czyli „nie wszystek umrę”, wyrażając nadzieję, że mimo śmierci fizycznej, w powszechnej świadomości żyć będzie wiecznie, dzięki dziełom swojego życia.
Nasi słowiańscy przodkowie wierzyli że są dni, kiedy na ziemię wracają dusze zmarłych. Zapalano dla nich światła na rozstajach, aby łatwiej odnalazły drogę do domu i do swoich bliskich. Zostawiano także otwarte furtki i uchylone drzwi,aby mogły odwiedzić dawne miejsca zamieszkania. Wierzono, że dusze doświadczają głodu i pragnienia. Obowiązkiem żyjących było zaspokajanie tych potrzeb. W Kościele katolickim obowiązują dwa święta związane z pamięcią o zmarłych: Wszystkich Świętych, ustanowione w IX wieku przez papieża Grzegorza IV oraz Dzień Zaduszny, obchodzony w Polsce od XII wieku. Pierwsze z nich to święto ku czci tych, których życie naznaczone było świętością, drugie to wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych.
Atmosfera tych szczególnych dni sprzyja również refleksji nad własnym dotychczasowym życiem. Żyjący w wiekach średnich pytali „Ubi sunt qui ante nos fuerunt?”- „Gdzie są ci, którzy byli przed nami?” Modyfikacja owego pytania na „gdzie będziemy, gdy nas już tutaj nie będzie” powinna skłonić nas do próby dokonania oceny, w jakim punkcie naszego życia jesteśmy, co osiągnęliśmy, dokąd zmierzamy i co pozostawimy potomnym. Jan Christian Andersen w bajce „Pasterka i kominiarczyk” pisał, że człowiek jest tylko epizodem w życiu przedmiotów. Od nas samych zależy, czy staniemy się w życiu innych ludzi tylko epizodem, czy też następne pokolenia zachowają nas w życzliwej pamięci.