Polska Winkelriedem narodów?

Polonia Restituta

O wojnę powszechną za Wolność Ludów!
Prosimy cię Panie.
O Broń i orły narodowe.
Prosimy cię Panie.
O śmierć szczęśliwą na polu bitwy.
Prosimy cię Panie.
O grób dla kości naszych w ziemi naszej.
Prosimy cię Panie.
O niepodległość całość i wolność Ojczyzny naszej.
Prosimy cię Panie.

Tymi słowami modlił się po klęsce Powstania Listopadowego w „Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego” Adam Mickiewicz. W litanii tej odnajdujemy refleksję, dotyczącą warunków, których spełnienie umożliwiłoby odrodzenie niepodległej Polski. A jawiły się one w roku 1832 (kiedy to Święte Przymierze miało się jeszcze całkiem dobrze), bardziej w kategoriach niepoprawnego optymizmu, czy wręcz fantazyjnych mrzonek, niż polityki realnej, będącej wyrazem twardego stąpania po ziemi. Wydawało się bowiem, że jedyną nadzieją dla Polaków na własną ojczyznę był ogólnoeuropejski konflikt, który doprowadziłby do zerwania więzów łączących zaborców i do wyniszczającej wojny między nimi. Dopiero na gruzach starego porządku możliwe byłoby powstanie Polski. A jednak 82 lata później, to co wydawało się niemożliwe ziściło się w postaci Wielkiej Wojny, wskrzeszając nadzieję wielu narodów, w tym Polaków, na własne państwo.

 W tym roku obchodzimy 94 rocznicę odzyskania niepodległości. Jestem przekonany, że każdy Polak zapytany o datę Narodowego Święta Niepodległości, bez zająknięcia odpowie – 11 listopada. Zastanawiam się jednak, ilu z nas poprawnie odpowiedziałoby na pytanie – dlaczego właśnie 11 listopada? W tym dniu zakończyła się I Wojna Światowa, ale fakt ten nie skutkował automatycznym odzyskaniem przez nas niepodległości. Na ziemiach polskich najistotniejszym wydarzeniem tego dnia, które też trudno uznać za cezurę, było przekazanie przez Radę Regencyjną naczelnego dowództwa nad wojskiem Józefowi Piłsudskiemu. Wszystkich, których moim pytaniem wprawiłem w zakłopotanie śpieszę uspokoić:) – spory na temat daty odrodzenia Państwa Polskiego trwały przez niemal całe dwudziestolecie międzywojenne i dopiero w 1937 roku (a więc już po śmierci Józefa Piłsudskiego) dzień ten – niejako narzucony nam przez zwycięską ententę- zyskał ustawową sankcję Święta Odrodzenia.

Odzyskanie po 123 latach niewoli niepodległości stanowiło dla naszego młodego państwa, złożonego z ziem podległych trzem zaborcom, potężne, wymagające wręcz nadludzkiego wysiłku, wyzwanie. Wyzwanie, które spragnieni własnej ojczyzny Polacy podjęli i z którego realizacji się wywiązali. O rozmiarach zniszczeń wojennych i o tym jakim problemom już na starcie musiano stawić czoła niech świadczą poniższe przykłady. Największe straty dotyczyły oczywiście sił ludzkich – w samych armiach zaborczych zginęło kilkaset tysięcy naszych rodaków. W czasie wojny na terenach przyszłej Rzeczypospolitej zniszczono ponad 1,8 mln budynków; 56% taboru kolejowego; 63 % dworców, 2,4 tys. mostów. Na 4,5 mln hektarów zaprzestano upraw, zabito 4 mln sztuk bydła, zniszczono 100 mln korców zboża. Przez niektóre ziemie front przechodził 5 razy. W spadku po zaborcach odziedziczyliśmy dwa rodzaje, niepasujących do siebie torów kolejowych oraz trzy systemy hamowania i sygnalizacji. W zaborach obowiązywał różny czas, różne kodeksy prawne. W Prusach i Rosji obowiązywał prawostronny ruch pojazdów, a w cesarstwie austrowęgierskim lewostronny. W obiegu było sześć walut. Powstanie nowych granic spowodowało też rewolucję w stosunkach handlowych. Wielkopolanie nie mogli już swobodnie sprzedawać swoich towarów w całych Niemczech, a dla fabrykantów z Łodzi zamknął się ogromny wschodni rynek. Jeżeli dodamy do tego jeszcze, delikatnie mówiąc, niezbyt przychylnych sąsiadów, dalszą walkę o ustanowienie granic, konieczność obrony dopiero co odzyskanej niepodległości w 1920 roku oraz światowy kryzys w latach późniejszych, to musimy przyznać że II Rzeczpospolita była prawdziwym fenomenem i dziełem niezwykłych ludzi, z którego żyjący wówczas Polacy, ale i my, żyjący dzisiaj ich potomkowie możemy i powinniśmy być dumni.

Chciałbym podzielić się jeszcze dwiema refleksjami. Pierwsza nastraja optymistycznie. Jak pisałem zarówno spełnienie warunków stwarzających nadzieje na odzyskanie niepodległości, jak i późniejsze przetrwanie i rozwój II Rzeczypospolitej graniczyły niemal z cudem. A więc, nie ma rzeczy niemożliwych! Trzeba tylko mocno wierzyć, bardzo chcieć i się nie poddawać.

Druga refleksja jest trochę smutniejsza. Gdy rozpoczęła się konferencja pokojowa w Wersalu, nasi przywódcy stanęli na wysokości zadania. Jak ktoś zgrabnie zauważył, „w tych dniach na arenie międzynarodowej wszystkie najważniejsze instrumenty polityczne naszego kraju grały w jednej orkiestrze” i to mimo wzajemnych animozji głównych protagonistów dzieła odzyskania niepodległości. Podobnie później, gdy bolszewicy pukali do bram Warszawy, politycy, darzący się na co dzień głęboką niechęcią, wspólnie działali dla ratowania zagrożonej niepodległości.

Potrafimy jednoczyć się w dramatycznych, często przełomowych dla istnienia narodu momentach i zdawać wówczas najtrudniejsze egzaminy. A jak wygląda codzienność? Jest takie przysłowie „Mądry Polak po szkodzie”. Nasze dzieje obfitują w tyle „szkód”, że można by nimi obdzielić historię wielu innych narodów. Straty, które ponieśliśmy podczas licznych wojen, powstań są tak ogromne, że wystarczyłoby dla sporej części świata. Polska Winkelriedem narodów? Czy polscy politycy wyciągają z naszej przeszłości jakieś wnioski ? Obserwując nasza scenę polityczną, a zwłaszcza niektórych jej uczestników, trudno czasami się oprzeć wrażeniu, że to niestety Mistrz Jan z Czarnolasu mógł mieć rację pisząc:

Cieszy mię ten rym: „Polak mądry po szkodzie”;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zabodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Wierzę jednak, że jest inaczej i jestem przekonany o wielkiej mądrości, racjonalności i zdolności do poświęceń naszego narodu. Potrafimy dokonywać rzeczy niewiarygodnych w skali świata. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem!

Subscribe
Powiadom o

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments