Wolnoć Tomku w swoim domku?

Ci z Państwa, którzy załatwiali w Urzędzie Gminy formalności związane z budową spotkali się z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Dla wielu mieszkańców jest to moment, kiedy po raz pierwszy słyszą o tym dokumencie. Zdarza wówczas, że dla części z nich zaskoczeniem jest nie tylko fakt jego istnienia, ale i skutki które z niego wynikają.

Przypomnę więc w największym skrócie. W gminie Skrzyszów obowiązują dwa zasadnicze dokumenty dotyczące polityki przestrzennej. Są to Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego oraz Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, po raz pierwszy uchwalony w marcu 2005r. Studium jest zapisem polityki przestrzennej prowadzonej na terenie całej gminy. Innymi słowy, Studium wyznacza kierunki zagospodarowania terenu, po uwzględnieniu charakterystycznych dla gminy warunków. Są one wiążące dla aktu prawnego o bardziej szczegółowych charakterze, czyli właśnie Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Plan zatem jest dokumentem konkretyzującym, co i gdzie można budować, czyli pozwalającym między innymi uzyskać wiedzę, na których terenach może rozwijać się budownictwo mieszkaniowe, a gdzie usługowe. Niezwykle istotną różnicą, w zakresie skutków prawnych, między Studium i Planem jest to, że o ile studium określa jedynie politykę gminy, o tyle Plan ustanawia przepisy, będące podstawą wydawania decyzji administracyjnych. Jest to duże ułatwienie, usprawniające i przyspieszające formalności związane z budownictwem, sprzyjające planowaniu konkretnych inwestycji, a jednocześnie jest to tama dla chaosu budowlanego w naszych miejscowościach. Ale nie ma nic za darmo.

Po pierwsze, uchwalenie Planu pociąga za sobą konkretne wydatki z gminnej kasy. I tu zaczynają się schody. Ustawa o Planowaniu i Zagospodarowaniu Przestrzennym z 2003 roku teoretycznie na każdą gminę nakłada obowiązek uchwalenia Planów Zagospodarowania Przestrzennego. Problem polega na tym, że niejasność zapisów ustawy spowodowała różne jej interpretacje prawne, a to z kolei wykorzystała część gmin, postanawiając nie uchwalać Planu i uniknąć w ten sposób wydatków związanych z jego tworzeniem. Jakie są tego efekty? Z jednej strony mamy gminy, które nie szukając kruczków prawnych uchwaliły Plany, świadomie ponosząc koszty, w poczuciu odpowiedzialności za ład w przestrzeni publicznej i rozumiejąc negatywne skutki chaosu decyzyjnego w tym zakresie. A z drugiej strony funkcjonują gminy, które Planów nie zamierzają uchwalać.

Kto zyskuje, a kto traci? W sytuacji gdy określona działka znajduję się na terenie, którego przeznaczenie w Planie Zagospodarowania jest zgodne z intencją właściciela, sprawa załatwiana jest prosto i szybko. Tu widać wyraźne korzyści płynące z uchwalenia Planu. Ale, i to jest kolejna cena za uchwalenie Planu, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że Plan Zagospodarowania kształtuje sposób wykonywania prawa własności nieruchomości. Czyli nie do końca wolnoć Tomku w swoim domku. Coś za coś. Dzięki zapisom w Planie wiemy np. jakiego sąsiedztwa możemy oczekiwać w okolicy, w której mieszkamy, ale sami również musimy się do tych zapisów dostosować. Dlatego w przypadku, gdy potencjalny przedsiębiorca planuje rozpoczęcie inwestycji w terenie do tego nie przeznaczonym pojawia się problem. Problem, który często jest do rozwiązania, ale wymaga to już dużo więcej zachodu i czasu, niż w sytuacji gdyby nie obowiązywał Plan Zagospodarowania. To może zrodzić pokusę przeniesienia planów inwestycyjnych na teren gminy, w której można je szybciej zrealizować. W tym momencie skorzystają gminy, które zamiast perspektywicznego myślenia stawiają na krótkowzroczny doraźny zysk, nie inwestując swoich pieniędzy w interesie społecznym, jakim niewątpliwie jest uchwalenie Planu Zagospodarowania, ponieważ zyskają nowego inwestora. Pachnie to niestety nieuczciwa konkurencją.

Oczywiście, jednym z rozwiązań jest aktualizacja Miejscowych Planów (raz na cztery lata powinny być sprawdzane pod kątem ich aktualności), które to w naszej gminie są obecnie zmieniane (częściowa i całościowa zmiana). Jednak tak jak już pisałem pociąga to za sobą spory wysiłek finansowy, logistyczny i niestety zajmuje spore ramy czasowe. Mając jednak na względzie potrzeby mieszkańców i rozwój gminy wspólnie z Radą Gminy podjęliśmy wyzwanie.

Czy jest z tej sytuacji jakieś wyjście? Rozsądnym i uczciwym wyjściem, a zarazem mobilizującym gminy do wprowadzenia ładu przestrzennego na swoim terenie, byłoby być może uchwalenie ustawy zakazującej pobierania podatku od nieruchomości związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej lub mieszkalnej, na terenach nie objętych Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Sprawa byłaby prosta, nie inwestujesz pieniędzy, nie masz prawa do zysku. Dlaczego jest to takie ważne? Ponieważ trzeba mieć świadomość, że brak Planów Zagospodarowania Przestrzennego doprowadzi, na dłuższą metę, do kompletnego bałaganu w przestrzeni publicznej, a to nie pozostanie bez negatywnego wpływu na środowiska lokalne i jakość życia ich mieszkańców.

W naszej gminie staramy się myśleć nie tylko o dniu dzisiejszym, ale także o przyszłości. Staramy się też szanować czas obywateli oraz potencjalnych inwestorów. Dlatego oprócz wspomnianych już zmian w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego poszliśmy jeszcze dalej. Jako jedna z nielicznych gmin w Polsce dodatkowo stworzyliśmy, dostępny na stronie internetowej gminy System Informacji Przestrzennej, z wektorowo zademonstrowanym Studium i Planem (każde po kilka warstw). Cały system ciągle rozwijamy i aktualizujemy. W tym roku już niedługo pojawią się nowe warstwy.

Subscribe
Powiadom o

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments