Tegoroczna zima przyszła dość późno, ale jak już się pojawiła, to zadomowiła się na dobre i nie bardzo ma ochotę się z nami rozstać, najwyraźniej nic nie robiąc sobie z faktu, że już od pewnego czasu mamy astronomiczną i kalendarzowa wiosnę. To co obserwujemy za naszymi oknami coraz bardziej irytuje, powoduje zniecierpliwienie, a towarzyszy temu poczucie bezsilności wobec srogiej, na początku tego roku, aury. Z reguły Wielkanoc kojarzy się nam z okresem, gdy przyroda budzi się ze snu zimowego. W tym roku jednak natura postanowiła sprawić nam sporego psikusa, a pogoda bardziej przypominała tę grudniową, niż tę którą znamy z okresu Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
Od kilku lat słyszymy o globalnym ociepleniu, niemniej widząc dookoła biały puch w kwietniu, czując lekki mróz, trudno chyba większości z nas uwierzyć w wiarygodność tej teorii i nie potraktować jej z przymrużeniem oka. A i zapewne wielu w tej chwili marzy, aby właśnie to ciepło odczuć teraz na własnej skórze.
Oczywiście można do tematu podejść właśnie tak- pół żartem, pół serio, ale jeżeli przeniesiemy się na grunt budżetu gminy sprawa zaczyna wyglądać dużo poważniej. Tak długotrwała zima, to po prostu olbrzymie wydatki związane z utrzymaniem dróg. W tym roku, z punktu widzenia finansów samorządów, to skarbonka bez dna. Wobec potęgi natury wciąż pozostajemy bezsilni.
Kwoty którą planujemy wyasygnować na odśnieżanie dróg, z oczywistych względów, nie da się dokładnie zaplanować. Można ją przeszacować, a wtedy udaje się zaoszczędzić i zyskać dodatkowe środki, które można przeznaczyć na inne cele, ale może też być odwrotnie. W tej chwili nie mam wątpliwości, że w tym roku w grę wchodzi już tylko ta druga opcja, to znaczy ,że rachunek jaki obecnie wystawia nam zima będzie wyższy niż przypuszczaliśmy. Niestety będzie to wymagało pewnych przesunięć w zakresie finansów i nic na to nie poradzimy. Odśnieżone, czy posypane żwirem lub piaskiem drogi, to przecież kwestia bezpieczeństwa, a w tej sferze oszczędności są nie do zaakceptowania .
Jak twierdzi część naukowców nie jest wykluczone, że będziemy musieli się przyzwyczaić do tak długich zim, które miałyby zastępować wiosnę. Mam nadzieję jednak, że ta teza się nie sprawdzi.
Wracając do naszego lokalnego podwórka, korzystając z okazji chciałbym zapewnić Państwa, że dołożyliśmy wszelkich starań, żeby stan dróg podczas zimy był na jak najwyższym, możliwym do osiągnięcia poziomie. Jestem też przekonany, że każdy kto z poczuciem bezradności obserwował, jak już chwilę po odśnieżeniu własnego podwórka, trudno było zauważyć efekty jego ciężkiej pracy, zrozumie że przy ciągłych i obfitych opadach śniegu, natychmiastowe przywrócenie odpowiednich warunków, jednocześnie na wszystkich gminnych drogach jest najzwyczajniej fizycznie niemożliwe.
Póki co, pozostaje nam wypatrywać wiosny. Podobno jest tuż ,tuż…
A gdy już się pojawi na dobre i odsłoni wszystkie szkody na drogach spowodowane przez kapryśna aurę, to dopiero tak naprawdę wtedy będzie można ostatecznie przekonać się, jak kosztowna była ta zima.