Stoi na stacji lokomotywa, ciężka, ogromna i pot z niej spływa… Któż nie zna tego utworu Juliana Tuwima ? To chyba jeden z najpopularniejszych polskich wierszy, znany i lubiany zarówno przez najmłodszych, jak i przez dorosłych. Prawdziwa klasyka poezji dla dzieci. Dziś jednak ten wierszyk kojarzy mi się z rzeczami poważniejszymi, z nieodłącznym elementem systemu demokratycznego, czyli… kampaniami wyborczymi. Już za niedługo ponownie wybierzemy swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Machina, która ma im dać przepustkę do tego gremium właśnie zaczęła się rozpędzać. Początkowo była niczym ta lokomotywa na stacji, niecierpliwie czekająca, gotowa do drogi, ale teraz już mknie coraz szybciej po torach, przed siebie, nie zatrzymując się nigdzie, w drodze do końcowego przystanku, który nazywa się Bruksela.
Choć być może brzmi to nieco dziwnie, ale wybory do europarlamentu to kolejne rozstrzygnięcie w życiu politycznym na arenie krajowej. Śmiało można powiedzieć, że to kolejna bitwa, w nieustającej batalii, pomiędzy dwoma hegemonami pośród partii politycznych. Wśród spornych tematów najwięcej miejsca zajmują sprawy krajowe. Ostatnio na pierwszy plan wysunęło się bezpieczeństwo energetyczne. Niewykluczone, że do 25 maja właśnie to zagadnienie będzie dominować w przedwyborczej debacie.
Eurowybory to też swego rodzaju barometr zaufania społeczeństwa do polityków i postrzegania tej grupy przez zwykłych obywateli. Dotychczasowa frekwencja w tych wyborach była słaba. Wynosiła 20 i 24 procent. Nie można wykluczyć, że teraz będzie podobnie. Trudno uciec od pytania o taki stan rzeczy, czy przypadkiem nie jest to efekt jakości naszego życia politycznego? Ronald Reagan pisał, że politycy, w odróżnieniu od mężów stanu, mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnych pokoleniach. Może więc, gdyby pewna część polityków wzięła sobie te mądre słowa do serca, to i z frekwencją wyborczą byłoby lepiej ? Z drugiej strony, Unia Europejska i jej instytucje, a takową jest Parlament Europejski zasługują jednak na nasz szacunek. To właśnie dzięki środkom otrzymanym z różnych funduszy europejskich, tak wiele zmieniło się w otaczającej nas rzeczywistości. Choćby w samej gminie Skrzyszów można znaleźć bez trudu tego przykłady, a przecież takich gmin w Polsce jest prawie 2500 i każda w mniejszym lub większym stopniu korzysta ze środków europejskich.
Europarlament to też miejsce, w którym nasz czterdziestomilionowy kraj, poprzez swoich przedstawicieli, może zabierać głos we wszystkich istotnych sprawach dotyczących Polski, Europy i całego świata. Głos ten powinien być nie tylko dobrze słyszalny, ale odpowiednio reprezentowany, dlatego też tylko od nas zależy, czy wybierzemy mądrze i odpowiedzialnie.
Na zakończenie parę słów dotyczących naszego lokalnego podwórka. Gratuluję ostatniego sukcesu gimnazjalistom ze Skrzyszowa, którzy w rywalizacji na szczeblu rejonowym (międzypowiatowym) piłkarzy ręcznych, okazali się najlepsi. Trzymam kciuki nie tylko za nich, ale też i za rozwój szczypiorniaka w naszej gminie, który nabiera rozpędu a efekty zaczynają być widoczne. Warto bowiem przypomnieć, że mamy również drużynę, która w rozgrywkach piłki ręcznej występuje w trzeciej lidze małopolskiej. Mowa o drużynie, którą prowadzi Pan Marcin Ogarek. Kibicuję tej drużynie, nie tylko z racji patriotyzmu lokalnego, ale również dlatego, że złożona jest z ambitnych chłopaków. Jestem przekonany, że dzięki sumiennej pracy i zaangażowaniu przysporzą nam wielu sportowych emocji oraz osiągną niejeden sukces. Szczerze im tego życzę.