| Dziesięć medali, w tym tylko dwa złote. Taki jest dorobek naszej bardzo licznej, ponad 200-osobowej reprezentacji na właśnie zakończonych Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. To najsłabszy wynik od 1956 roku. Przez media przetacza się fala dyskusji, dlaczego było tak kiepsko? Dlaczego w końcowej klasyfikacji medalowej wyprzedziły nas Węgry, Kazachstan czy Holandia? Nad właściwą diagnozą z pewnością głowią się już rzesze specjalistów, co nie znaczy, że obywatele nie czujący się ekspertami, nie mogą również zastanawiać się dlaczego miało być pięknie, a było jak zwykle. Moim zdaniem, „siła” naszego sportu jest m.in. pochodną tego, co dzieje się w szkołach na lekcjach wychowania fizycznego. Pod względem liczby zwolnionych z wf-u dzieci Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie. W naszym kraju, we wszystkich klubach sportowych, zarejestrowanych jest pół miliona czynnych sportowców. U naszych sąsiadów, za zachodnią granicą, jest ich o wiele więcej, nawet po uwzględnieniu różnicy w liczebności naszych populacji. Nasz sport stracił na powszechności i masowości, a bez tego nie może być mowy o sukcesach. Dzieci i młodzież nie garną się uprawiania sportu. Nie chce im się podejmować trudów treningu. Inna sprawa ,że nie mamy sprawnie funkcjonującego systemu, który by ich do tego zachęcał, i który potrafiłby najbardziej zdolnych wychwycić i zatrzymać. Kolejny problem to pieniądze. Bez odpowiedniego wynagradzania ludzi sportu trudno wymagać ich pełnego zaangażowania i związania swoich losów ze sportem wyczynowym. Ta sprawa ma też drugie dno. Wielu obiecujących trenerów i zawodników coraz częściej wybiera emigrację do krajów, które są w stanie zapewnić im godziwe warunki, pozwalające skupić się tylko na ciężkiej pracy nad poprawianiem swoich umiejętności sportowych, zwiększaniem możliwości swojego organizmu i budowaniem formy.Według mnie Igrzyska pokazały również pewną prawidłowość, na którą warto zwrócić uwagę. Na czele klasyfikacji medalowej znalazły się USA, Chiny oraz Wielka Brytania. To państwa wysoko gospodarczo rozwinięte, które stać na asygnowanie odpowiednich sum na sport zawodowy. Przykładem mogą być zwłaszcza Brytyjczycy, którzy do pracy zaangażowali najlepszych fachowców w każdej dyscyplinie i odnieśli sukces, który przerósł ich oczekiwania. Dlatego rozwój polskiej gospodarki, utrzymanie wzrostu PKB może mieć korzystny wpływ również na wyniki sportowe. Nie bez powodu pierwszą dziesiątkę w klasyfikacji medalowej w większości stanowią najbardziej rozwinięte gospodarczo kraje.Oczywiście nie można pominąć czynnika, jakim liczba mieszkańców danego kraju, lecz nie należy przeceniać jego wagi. Wystarczy popatrzeć na Indie-ponad 1 mld mieszkańców i zaledwie 6 medali (2 srebrne i 4 brązowe), czy Węgry- niecałe 10 mln mieszkańców i 17 medali.Ważne jest też podejście samych sportowców. Jeżeli dla kogoś udział w IO ma taką wagę , że odnosi się wrażenie, jakby przygotowaniu do niego poświęcił dokładnie tyle czasu, ile zabiera pomalowanie paznokci w barwy narodowe, a w głowie myśli podążają już ku kolejnemu turniejowi wielkoszlemowemu…Konkludując, wydaje mi się, że potrzeba zmienić cały system i kulturę sportową. Dzięki euro mamy lepszą bazę sportową. Również w naszej gminie nie stoimy w kwestii sportu z założonymi rękami. Właśnie rozpoczęliśmy budowę kolejnego, już trzeciego, orlika w gminie( a są w naszym województwie gminy, które nie mają ani jednego), zwiększyliśmy, w stosunku do ubiegłego roku, dotację na działalność sportową o 20%. Jednak aby to wszystko przyniosło spodziewany efekt potrzeba jeszcze czegoś więcej. Jeszcze trzeba chcieć. |
Subscribe
Login
0 komentarzy