Habemus papam ! Na te słowa, kilkanaście dni temu, czekały miliony ludzi na całym świecie, a ich oczy w pełnym napięcia oczekiwaniu zwrócone były na balkon Bazyliki Watykańskiej. Wcześniej o tym, że kolegium kardynałów wybrało ze swojego grona następcę świętego Piotra poinformował biały dym unoszący się nad Kaplicą Sykstyńską. Wybór Jorge Mario Bergoglio został powszechnie przyjęty jako olbrzymia niespodzianka. Również dla mnie był zaskoczeniem, a jestem pewien, że w Państwa domach było podobnie. Pierwszą myślą, która przeszła mi przez głowę było pytanie, kim jest nowy papież? W tym przypadku nieoceniony okazał się Internet.
Pierwsze informacje, do których dotarłem w pełni pokryły się z tym, co później każdy z nas mógł zaobserwować. Jorge Bergoglio jest niezwykle skromnym człowiekiem, ujmującym pokorą i szacunkiem dla drugiego człowieka, wrażliwym szczególnie na los biednych i cierpiących. Zresztą imię, które przyjął jako papież, nie było dziełem przypadku lecz nawiązaniem do św. Franciszka z Asyżu. Jego postawa powinna stać duchownym drogowskazem dla nas wszystkich oraz skłonić do refleksji nad własnym życiem i wyznawanymi wartościami.
Wyzwania przed jakimi staje nowy papież są poważne, ale myślę, że już pierwsze dni jego pontyfikatu pozwalają z nadzieją patrzeć na przyszłość Kościoła. Lista spraw, którymi bezzwłocznie powinien się zająć została, jeszcze przed jego wyborem, przygotowana przez media. Nie będę się w nie wgłębiał. Uważam, że papież Franciszek doskonale wie w którym kierunku ma poprowadzić Kościół. My ze swojej strony możemy go w tym dziele wesprzeć naszą modlitwą, o którą tak prosił zwracając się do wiernych tuż po wyborze na Stolicę Piotrową. Prośba ta, tak bezpośrednia, dla wielu była czymś niespotykanym, jednak w Ameryce Łacińskiej, z której przecież wywodzi się papież, takie zachowanie jest czymś zupełnie naturalnym.Przy okazji wyboru następcy Benedykta XVI potwierdziło się, że Kościół potrafi być odporny na medialne naciski. Przed konklawe praktyczne nikt z poważnych komentatorów nie wymieniał prymasa Argentyny w gronie kardynałów mających największe szanse na pontyfikat. Potężnym mediom nie udało się jednak wykreować nowego papieża. Być może dlatego, że w swoich spekulacjach nie uwzględniły działania Ducha Świętego.