Rozpalająca ostatnio emocje, tak zwana ustawa śmieciowa, to temat niezupełnie nowy, gdyż chodzi o ustawę z dnia 1 lipca 2011 roku o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw. Temat, od czasu do czasu, powracający w środkach masowego przekazu, podobnie, jak w prywatnych rozmowach obywateli. Zaniepokojenie związane z wprowadzeniem tych przepisów wielokrotnie wyrażali też samorządowcy (również ja na tym blogu). Niepokój ten podzielają także mieszkańcy naszej gminy, dzieląc się ze mną swymi obawami, między innymi podczas trwających właśnie zebrań wiejskich.
O co tak naprawdę chodzi z tą ustawą? Jej pomysłodawca, profesor Andrzej Kraszewski, były minister środowiska, przekonuje, że dzięki niej Polska przestanie być krajem wielkiego bałaganu – i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jego zdaniem państwo nie miało do tej pory żadnej kontroli nad śmieciami, a miejscem ich składowania bardzo często stawały się lasy lub przydrożne rowy. O skali problemu mają świadczyć szacunki Ministerstwa Środowiska, wg których 40% Polaków nigdy nie płaciło za wywóz śmieci ! Jakie korzyści, według założeń, mają odnieść obywatele z ustawy? Po pierwsze, odbiór wszystkich śmieci za jedną stawkę. Po drugie, niższe rachunki dla osób segregujących odpady. Po trzecie, brak konieczności zawierania samodzielnie umów z firmą zajmującą się wywozem odpadów i scedowanie tego obowiązku na gminę. Kto będzie ustalał stawki? Opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi są określane uchwałą rady gminy i mają być jednolite dla wszystkich mieszkańców. Opłata musi zawierać koszty zbierania, odbioru, transportu, odzysku i unieszkodliwiania odpadów. Zgodnie z obowiązującymi przepisami gminy mają możliwość wyboru jednej z czterech metod rozliczania się mieszkańców za odbiór śmieci (stawka zależna od gospodarstwa domowego, liczby osób zamieszkujących gospodarstwo, powierzchni mieszkalnej lub wielkości zużycia wody w danej nieruchomości). Kto będzie odbierał i wywoził śmieci? Gmina w drodze przetargu wybiera przedsiębiorcę, który na jej terenie będzie zajmował się wywozem odpadów. Oznacza to brak indywidualnych umów zawieranych przez poszczególnych mieszkańców.
Co zatem wzbudziło sprzeciw samorządowców? Głównie trzy kwestie. Po pierwsze, dodatkowe zadanie dla gminy, która i tak jest już obciążona nadmiarem obowiązków. Po drugie sposób naliczania opłat. Samorządowcy domagali się wprowadzenia do ustawy możliwości uchwalenia „systemu mieszanego”, który łączyłby istniejące już w ustawie metody np. na obszarze, który ma wodociągi – według zużycia wody, natomiast na pozostałym – według innej metody. Ze sprzeciwem niektórych władz lokalnych spotkał się też ustawowy wymóg ogłaszania przetargów na zagospodarowanie odpadów. Wynika to z tego, że wiele samorządów zainwestowało we własne firmy śmieciowe, a wejście na rynek dużych przedsiębiorstw prywatnych może wyeliminować publiczne podmioty z rynku. Nowy system zakłada bowiem, że zwycięzca przetargu na danym terenie bierze wszystko.
Skoro temat ustawy śmieciowej funkcjonuje od 2011 roku w publicznej świadomości, czemu teraz powrócił z taka mocą? Powodem są terminy graniczne wypełnienia płynących z ustawy obowiązków przez gminy. W tym przypadku chodzi o 31.12.2012. Do tego dnia władze lokalne miały czas na podjęcie decyzji w sprawie stawek i sposobu naliczania opłat za śmieci.
W naszej gminie dyskutując na ten temat, zdawaliśmy sobie sprawę, że nowe rozwiązania nie mogą wiązać się z nadmiernym wzrostem obciążeń finansowych, dla często skromnych budżetów domowych. Władze gminy podjęcie decyzji w tym zakresie poprzedziły szerokimi konsultacjami społecznymi. Zdecydowaliśmy się na opcję, w której stawka zależy od ilości osób zamieszkujących gospodarstwo domowe, jednakże z progresywnym spadkiem stawki na głowę, wraz ze wzrostem ilości osób w gospodarstwie ( co wydaje się rozsądne, gdyż liczba odpadów produkowanych przez gospodarstwo nie jest prosta sumą ilości śmieci wytworzonych przez każdą osobę z osobna, albowiem część powstających odpadów ma charakter wspólny). Wariant ten wydawał nam się najbardziej sprawiedliwy i stosunkowo najmniej dokuczliwy dla mieszkańców naszej gminy. Nota bene, jest to w Polsce najczęściej wybierany przez gminy wariant. Przed nami jeszcze kolejna decyzja- wybór, w drodze przetargu, jednej firmy, która będzie odpowiadać za gospodarowanie odpadami na terenie gminy Skrzyszów. Jedną z naczelnych zasad, którą władze gminy zamierzają się kierować przy jej wyborze będzie dobro mieszkańców. Mogę obiecać, że w tej sprawie nie pójdziemy na żadne kompromisy.
Reasumując, nie sposób nie zauważyć, że nie pierwszy raz, prawo stanowione na wyższych szczeblach władzy zobowiązuje władze lokalne do podejmowania niezbyt popularnych decyzji, nie pozostawiając im możliwości wyboru. Wprowadzane zmiany są radykalne, ale mają przynieść korzyści naszemu środowisku. Dowodem słuszności wprowadzenia nowych rozwiązań i ich skuteczności ma być m.in. fakt, że podobne systemy sprawnie funkcjonują już w 25 państwach Unii Europejskiej. Czy tak będzie i u nas- czas pokaże.