Po raz kolejny w tym roku było nam dane przekonać się, jak bardzo jesteśmy bezradni wobec potęgi natury. W tzw. długi majowy weekend przez nasz kraj przetoczyły się potężne nawałnice burzowe, wyrządzając olbrzymie szkody. Likwidacja ich skutków pochłonie niestety miliony złotych. Miliony, na nadmiar których, zwłaszcza w okresie kryzysu gospodarczego, z pewnością nie cierpi żaden budżet, czy to państwa, czy samorządowy. Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że nie ma możliwości ani uniknięcia, coraz częstszych, gwałtownych zjawisk pogodowych, ani zabezpieczenia się przed takimi sytuacjami, co z kolei rodzi poczucie bezsilności wobec sił przyrody. Niestety tym razem żywioł nie ominął naszej gminy. Gdy w poprzednim wpisie na blogu pisałem o środkach, które każdy dobry gospodarz gminy powinien mieć zabezpieczone na nadzwyczajne, nieprzewidziane okazje, nie przypuszczałem, że życie tak szybko zweryfikuje słuszność moich słów. Jednak raczej trudno tu mówić o satysfakcji z faktu, że miało się rację. A wszystko w chwili obecnej wskazuje na to, że będziemy musieli poradzić sobie ze szkodami we własnym zakresie, gdyż zdarzenie to nie spełnia kryteriów klęski żywiołowej, co pozwoliłoby skorzystać z funduszy zewnętrznych.
Jedyne co może nas pocieszać to fakt, że ominęły nas opady gradu, które spowodowałyby jeszcze większe straty. U naszych sąsiadów, którzy nie mieli tyle szczęścia, gradowe kule wielkości piłek pingpongowych spadając z olbrzymią prędkością bezlitośnie niszczyły zabudowania, samochody, uprawy. W naszej gminie nawałnice spowodowały przede wszystkim lokalne podtopienia, a najbardziej ucierpiały miejscowości Szynwałd, Łękawica i Skrzyszów. Głównymi winowajcami okazały się tym razem potoki Wątok i Wątoczek , które nie będąc w stanie przyjąć, w tak krótkim czasie, olbrzymich mas wody wystąpiły w kilku miejscach z koryta, zalewając pobliskie gospodarstwa, drogi i pola uprawne.
Bezzwłocznie uruchomiłem w gminie odpowiednie procedury i zmobilizowałem służby kryzysowe. Do działań sztabu kryzysowego zostali włączeni wszyscy sołtysi. Do ich zadań należało zwłaszcza bieżące raportowanie na temat sytuacji powodziowej w ich sołectwach, koniecznych działaniach, a także rejestrowanie i dokumentowanie strat wyrządzonych przez żywioł. Jednocześnie ogłoszono informację dla poszkodowanych o możliwości zgłaszania szkód powstałych w związku z przejściem nawałnicy, które następnie będą weryfikowane przez komisję.
Na chwilę obecną dysponuję jedynie orientacyjnymi danymi na temat wielkości strat. Zresztą sytuacja np. dotycząca upraw jest dynamiczna i nie jest wykluczone, że pierwotna ocena szkód była nie do końca miarodajna oraz że możemy spodziewać się w tej kwestii pewnych pozytywnych zmian. Pierwotne szacunki mówiły o zniszczeniu ok. 120 hektarów upraw rolnych w 100 gospodarstwach. Na szczęście po kilku dniach okazało się że zboża, pierwotnie zakwalifikowane jako bezpowrotnie zniszczone, zaczynają się podnosić. Tak więc w tej sprawie pozostaje nam czekać i liczyć na przychylność pogody.
Jeżeli chodzi o szkody w infrastrukturze drogowej to szacujemy je na ok.3 mln zł. Zdewastowanych jest około 25 kilometrów dróg gminnych. Straty dotyczą także infrastruktury hydrologicznej. Uszkodzone są brzegi potoków Wątok, Wątoczek i Chotowskiego oraz rów numer 5.
Tematem który w takich momentach sam się nasuwa są działania mające na celu zminimalizowanie skutków takich anomalii pogodowych jakie nawiedziły naszą gminę 3 maja. Wielokrotnie podkreślałem że znajdują się one wśród spraw priorytetowych i cały czas na tym pracujemy. Co w tej mierze już zrobiliśmy?
Jeżeli chodzi o Wątok , stworzona została koncepcja, rozpoczęła się budowa zbiornika retencyjnego na potoku Korzeń, przeprowadzono częściowe regulacje koryta potoku w Skrzyszowie, a w Szynwałdzie podobne prace zostaną rozpoczęte w tym roku –umowa została już podpisana. Ruszyły kolejne prace projektowe związanych z dalszą regulacją biegu Wątoku i Wątoczka dotyczące m.in. budowy suchych polderów. Jeśli chodzi o Potok Chotowski i rów nr 5 to zostały one odmulone, wyczyszczone i udrożnione w 2012. Wszystko to, jestem przekonany, przyniesie wkrótce efekty w postaci spokojniejszego snu wielu mieszkańców naszej gminy i wymierne oszczędności w kasie gminy, związane z brakiem konieczności likwidacji szkód spowodowanych przez nagle wzbierające i rozlewające się wody potoków, przecinających tereny naszej pięknej gminy.
Jednak relacja dotycząca walki ze skutkami nawałnicy nie byłaby pełna, gdybym nie wspomniał o tych, którzy wielokrotnie już udowadniali, że w kryzysowych sytuacjach są niezawodni i niezastąpieni. Tak było i tym razem. Mowa oczywiście o naszych strażakach z OSP. Byli zawsze tam gdzie istniała taka potrzeba, usuwali zatory na ciekach wodnych, monitorowali stan ich brzegów, rozwozili piasek i przygotowywali worki z piaskiem. Razem z Panem Komendantem Straży jeździliśmy i sprawdzaliśmy, jak wygląda aktualnie sytuacja w najbardziej zagrożonych rejonach i gdzie potrzebna jest pomoc. Z tego miejsca pragnę złożyć naszym Ochotnikom szczere podziękowania za wysiłek i serce włożone w pomoc przy walce z żywiołem.