Radia, choć bardzo lubię to medium, ostatnio mogę słuchać praktycznie jedynie podczas jazdy samochodem (oczywiście ze względu na brak czasu). Całkiem niedawno trafiłem na audycję, podczas której prezenterka, wraz z słuchaczami, prowadziła rozważania na temat, w jaki sposób wydajemy nasze pieniądze. Padały różne odpowiedzi. Zakupy, wczasy, hobby. Szczególną uwagę zwróciła jedna z wypowiedzi. Proszę pani– pisał w mailu jeden z słuchaczy-najsłodszym wydatkiem są dzieci. Na co wydawać pieniądze, jak nie na ich utrzymanie, czy wykształcenie!
Robert Gwiazdowski, ekspert w dziedzinie prawa i ekonomii, prezydent Centrum im. Adama Smitha niedawno napisał, że najlepszą emeryturą dla nas będą dobrze wychowane dzieci. One zawsze zadbają o rodziców.
Nie chcę włączać się w dyskusje dotyczące budzącej olbrzymie kontrowersje reformy emerytalnej. Przy ich okazji chciałbym jednak zwrócić uwagę na inny fakt, mający również olbrzymi wpływ na naszą przyszłość. To wydatki samorządu na oświatę. Z księgowego punktu widzenia jest to spory, sięgający czasami połowy budżetu, wysiłek finansowy dla gminy. Tyle tylko, że ten wysiłek to nie zmarnowane pieniądze, a inwestycja w wykształcenie naszych dzieci. Naszych dzieci, które właśnie w szkołach gminnych uczą się pierwszych liter, cyfr czy piosenek.
Od początku mojego urzędowania edukacja jest dla mnie sprawą priorytetową. Nie wolno na niej oszczędzać! Niewątpliwie wszystkie wydatki muszą być racjonalizowane i trzeba pilnować, by były właściwie lokowane. Nie można oczywiście nie wspomnieć, że nasz system edukacyjny wymaga pewnej reorganizacji, zwłaszcza jeżeli chodzi o przedszkola. Na ich utrzymanie z budżetu państwa nie otrzymujemy ani złotówki.
Obecnie szkoły przechodzą trudny czas. Wskutek niżu demograficznego są albo zamykane, albo powierzane w prywatne ręce. Nie oznacza to, że są gorsze, są po prostu ofiarami demografii. W tej sytuacji oszczędności w oświacie stanowią dużą pokusę dla wielu samorządowców. Lokalni politycy, zamiast na szkoły, wolą środki pieniężne przesunąć np. na drogi. O ile jednak niewłaściwie wykonaną inwestycję można poprawić, o tyle niedouczonemu, czy zaniedbanemu dziecku trudno jest często nadrobić stracony czas. W naszej społeczności dzięki zaangażowaniu dyrektorów, nauczycieli, rodziców a także pracowników urzędu gminy, rady gminy, udaje się utrzymać wszystkie placówki jako publiczne.
Nigdy nie wątpiłem, że wydatki na szkoły, to przede wszystkim inwestycja w przyszłość młodych ludzi, to rozwijanie ich talentów, to lepsze perspektywy rozwoju zawodowego, to większy prestiż społeczny. Niedawno miałem okazję utwierdzić się w swoim przekonaniu. Okazją tą było przedstawienie „Drewniana miska” przygotowane przez uczniów i absolwentów Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Pogórskiej Woli. Spektakl, który z wielką klasą zaprezentowała młodzież, prowokuje i wręcz zmusza do refleksji. Ten sukces, jakim niewątpliwie była ta inscenizacja, to najlepszy dowód, że pieniądze wydane na edukację , to naprawdę dobrze zainwestowane pieniądze.
Może to zabrzmi jak truizm, ale dobrze wykształcony obywatel, jest wielką wartością dla społeczności, w której funkcjonuje, a więc w naszej lokalnej skali -dla gminy.
Pamiętajmy o tym, gdy ponownie usłyszymy, ileż to oświata „zjada” środków z budżetów samorządów.