W nawiązaniu do artykułu „Jeden okręg, jeden radny”

W nawiązaniu do artykułu „Jeden okręg, jeden radny”, nie będę odnosił się w tym przypadku do Kodeksu Wyborczego ale do oceny pracy radnych, której pozwolił Pan sobie dokonać w końcowej części wypowiedzi. Ma Pan oczywiście szerszą możliwość ocen pracy radnych biorąc pod uwagę ich zaangażowanie , udział w sesjach, pracy w komisjach , zgłaszanie wniosków itp. . Ja jako wyborca mogę oceniać ich poprzez zaangażowanie w sprawy środowiska w którym żyją, utrzymywanie kontaktu i więzi z wyborcami oraz w oparciu o to co zrobią dobrego dla środowiska i całości gminy.
Żyję już kilka dziesiątek lat i obserwowałem radnych wielu kadencji. Wielu z nich po wyborach niewiele zrobiło dobrego a o ile, to ograniczali się do spraw dotyczących centrum wsi zapominając o przysiółkach przysłowiowych „ chatach za wsią”. Nie byli zainteresowani ich problemami i warunkami życia. Były przypadki, że w rozmowach nawet nie znali dobrze terenu. Zapominali o tych terenach przy planowaniu inwestycji. Tak było przy prowadzeniu gazyfikacji, telekomunikacji czy przy inwestycjach drogowych. To ,że powinni działać dla dobra ogółu, dbać o lepsze zaspokojenie potrzeb całej gminnej wspólnoty samorządowej nie oznacza że nie mają służyć własnym wyborcom. Na zgłaszane postulaty rzadko reagowali a może nawet nie przedstawiali ich komisjom czy radzie do rozpatrzenia . Efekty były mierne.
Nasuwała się wątpliwość czy ich działalność nie ograniczała się do pobrania diety. Więź z wyborcami była marna . Choć był to obowiązek radnego oczywisty ale bez ponoszenia żadnych konsekwencji , jako mandat wolny radnego więc niektórzy tym się nie przejmowali. Jednak spojrzenie na tą działalność wyborcy na pewno wykorzystali mając przed sobą listy wyborcze w następnych wyborach.