Blog

Nic o nas bez nas

Na co dzień załatwiamy w urzędzie gminy różne formalności. Co jakiś czas spotykamy się i dyskutujemy na zebraniach wiejskich. Zgodnie z kalendarzem wyborczym udajemy się do urn, aby powierzyć prowadzenie lokalnych spraw w ręce ludzi, którym zaufaliśmy. Fakt istnienia samorządu lokalnego stał się dla większości z nas tak oczywisty, tak powszedni i tak naturalny jak powietrze którym oddychamy . Korzystamy z faktu że istnieje, ale nie zaprzątamy sobie głowy refleksjami nad jego istotą.

A przecież samorząd lokalny w obecnym kształcie to niezwykle ważne osiągnięcie III Rzeczypospolitej, będące efektem przemian ustrojowych zapoczątkowanych w 1989r. Trzeba sobie oczywiście zdawać sprawę, że idee samorządności na ziemiach polskich mają dużo starsza tradycję niż ostatnie dwudziestolecie. Pierwsze przejawy samodzielności lokalnej notuje się w ordynacji miejskiej z 1791 r., włączonej do tekstu Konstytucji 3 Maja. Jednakże faktyczny i intensywny rozwój samorządu w Polsce przypadł na okres międzywojenny, a zapoczątkowany został przez Konstytucję Marcową. W okresie powojennym samorząd padł ofiarą budowy scentralizowanego państwa, a powrót do idei sprawowania lokalnej władzy przez demokratycznie wybrane organy nastąpił dopiero w 1990 r.

Po tym skrótowym zapoznaniu się z genezą idei samorządu nasuwają się pytania: czym jest zatem samorząd w świetle obowiązującego prawa i jaki ma wpływ na nasze codzienne życie? Zapisy dotyczące samorządu znajdujemy w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. W preambule zapisano zasadę pomocniczości, która ma zwiększać uprawnienia obywateli i ich wspólnot. Rozwinięcie tej zasady stanowią artykuły 15 i 16 mówiące, że ustrój terytorialny Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia decentralizację władzy publicznej oraz gwarantuje samorządowi uczestnictwo w sprawowaniu władzy publicznej. O znaczeniu samorządu terytorialnego dla rzeczywistości ustrojowej naszego państwa świadczy także fakt , że na 13 rozdziałów Ustawy Zasadniczej, samorządowi terytorialnemu poświęcono osobny, VII rozdział, precyzujący zasady odnoszące się do działań samorządu. Istnieje również szereg innych ważnych aktów prawnych zawierających zapisy dotyczące władzy lokalnej. Są to m.in. ustawy : o samorządzie gminnym; o samorządzie powiatowym; o samorządzie województwa; o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta; o referendum lokalnym; ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw. Sensem tych regulacji prawnych jest przekazanie jednostkom samorządu terytorialnego istotnej części zadań władzy, aby były realizowane na najniższym z możliwych szczebli, jak najbliżej obywatela oraz zwiększenie udziału obywateli w zarządzaniu małym wycinkiem państwa, jaki stanowi ich mała ojczyzna. To właśnie na tym poziomie możliwe jest najskuteczniejsza identyfikacja rzeczywistych i istotnych problemów oraz potrzeb lokalnej społeczności, właściwa ocena tych informacji przez lokalna władzę, umożliwiająca szybkie wydanie stosownych decyzji, z możliwością przeprowadzania na bieżąco niezbędnych korekt. Można by istotę tych zasad ustrojowych zobrazować znanym powiedzeniem – nic o nas bez nas - nadając mu nowe znaczenie (historycznie zasada ta wywodząca się z Konstytucji Nihil Novi z 1505r. nie odnosiła się do samorządności lokalnej).

Konkludując należy zatem podkreślić, iż do najistotniejszych uprawnień jednostek samorządu terytorialnego należą uprawnienia do realizacji szeroko rozumianej polityki rozwoju regionalnego i lokalnego, sprzyjającej podniesieniu poziomu życia lokalnej społeczności .

O tym, że w Skrzyszowie doskonale to rozumiemy niech świadczy fakt, że to właśnie my, jako pierwsza gmina regionu byliśmy, w ostatnią środę września, gospodarzami spotkania z Wicemarszałkiem Małopolski, Panem Romanem Ciepielą, dotyczącego inicjatyw prorozwojowych, w tym inwestycji o charakterze strategicznym na terenie Małopolski. Jego celem było wypracowanie wniosków, które pomogą optymalnie wykorzystać szanse unijnej perspektywy finansowej na lata 2014-2020.

To właśnie na takich spotkaniach często rodzą się pomysły, które mogą mieć niebagatelne znaczenie dla rozwoju naszej gminy, ale nie tylko. Podczas dyskusji, która toczyła się w merytorycznej i konstruktywnej atmosferze, uczestnicy spotkania poruszali wiele ważkich i interesujących tematów. “Małopolska 2020 – nieograniczone możliwości”- to hasło chyba najwłaściwiej oddaje ducha tych wszystkich wystąpień. W mojej opinii najważniejszą informacją jaką wynieśliśmy z tego spotkania jest wiadomość, że przypuszczalnie ilość środków europejskich przeznaczonych dla Małopolski na nowy okres planowania nie ulegnie zmniejszeniu. Wciąż trwają konsultacje jakie, w związku z tym, kierunki rozwoju uznać za priorytetowe w okresie 2014-2020. Pewne jest jedno, oprócz wodociągowania, kanalizacji i infrastruktury drogowej potrzebne są innowacyjne rozwiązania, które powinny stać się motorem napędzającym nowoczesną gospodarkę.

Aktualnie w Urzędzie Gminy Skrzyszów trwają prace dotyczące wyznaczenia kierunków rozwoju naszej gminy w najbliższych latach. Zachęcam wszystkich do współpracy. Pomysły związane z rozwojem naszego subregionu można zgłaszać na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. lub Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Wszelkie pomysły będą omawiane, a najciekawsze i najbardziej racjonalne zostaną wykorzystane do planowania dalszego rozwoju.

 

 

Królowa nauk

Gdy 2 lata temu Ministerstwo Edukacji Narodowej przymierzało się do przywrócenia, po 25 latach, obowiązku zdawania na maturze matematyki, rozgorzała burzliwa dyskusja. Na szczęście wysłuchane zostały głosy bijących na alarm specjalistów twierdzących, że maturzyści mają z matematyki mniejszą wiedzę niż absolwenci podstawówek sprzed 20 lat i królowa nauk, po ćwierćwieczu banicji, wróciła na należne miejsce.

Galileusz, wielki astronom ,fizyk i filozof stwierdził, że „Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat”. To zdanie, będące jednym z licznych dowodów jego geniuszu, daje nam jednoznaczną wskazówkę, co do znaczenia matematyki w naszym życiu. Gdy dołożymy do tego definicję matematyki ( jest to nauka dostarczająca narzędzi do otrzymywania ścisłych wniosków z przyjętych założeń, zatem dotycząca prawidłowości rozumowania) to w zasadzie trudno zrozumieć, co zdecydowało o wyrugowaniu tego przedmiotu z egzaminu dojrzałości (obniżając jego rangę) i dlaczego tyle czasu zajęło ludziom odpowiedzialnym za oświatę zrozumienie niedorzeczności i szkodliwości tej decyzji. Przecież już wiele lat temu Immanuel Kant pisał, że żaden kraj z ambicjami nie może być krajem analfabetów matematycznych.

Nikt poważny nie może mieć wątpliwości, że matematyka podnosi poziom inteligencji, uczy logicznego i analitycznego myślenia. Bez jej znajomości nie jest możliwa nauka innych przedmiotów ścisłych, czyli krótko mówiąc zrozumienie otaczającego nas świata. Mało tego, w obecnym świecie technicznego postępu, osoba wykazująca ignorancję w zakresie przynajmniej elementarnej wiedzy matematycznej stawia się automatycznie na pozycji przegranej w życiu codziennym, zarówno prywatnym jak i zawodowym. Oczywiście jak mówi znane przysłowie pieczone gołąbki nie lecą same do gąbki. Nauka matematyki wymaga wysiłku i poświęcenia odpowiedniej ilości czasu. Z całą jednak pewnością nie będzie to czas stracony, zaś obowiązek zdawania przedmiotu na egzaminie być może zmobilizuje tych, których nie przekonuje rzeczowa argumentacja.

Jednym z krajów, które dzięki osiągniętemu poziomowi życia społeczeństwa są stawiane za wzór do naśladowania jest Japonia. W tamtejszych szkołach matematyka jest bardzo prestiżowym przedmiotem. Jako przykład niech posłuży fakt, że japońscy uczniowie starają się ukryć, na ile to możliwe, swoje braki w wiedzy z tego przedmiotu. Tam jest to wręcz powodem do wstydu. Czy doczekamy kiedyś w naszych szkołach takiego podejścia do matematyki?

Nie bez kozery postanowiłem poświęcić tych kilka słów dziedzinie nauki o której znany filozof, Leszek Kołakowski pisał, że jest najpotężniejszym intelektualnym wehikułem, jaki kiedykolwiek został skonstruowany. Impulsem były wydarzenia , które miały miejsce na Motoarenie w Toruniu, podczas nieudanej próby rozegrania meczu Unibax Toruń- Azoty Tauron Tarnów. Okazało się ponownie, że bez matematyki ani rusz w jakimkolwiek aspekcie naszego życia - tym razem w meczu żużlowym. Błędne wyliczenia sędziego doprowadziły do wielkiego skandalu i sporych strat finansowych organizatorów ( których nota bene bez matematyki również nie da się oszacować) .

Kończąc chciałbym przekazać młodym ludziom jedną radę – nie bójcie się matematyki i nie unikajcie jej. Wręcz przeciwnie, uczcie się jej jak najpilniej, ponieważ może ona otworzyć wam okno na otaczający świat i stać się przepustką do lepszej przyszłości.

 

 

Kryzys nie oznacza zastoju

Każdy z nas z pewnością wielokrotnie zetknął się z informacją, że mamy kryzys. Przypuszczam też, że każdy odczuł na własnej skórze, w mniejszym lub większym stopniu, jego skutki. Już nawet politycy rządzącej kolacji przestali mówić o zielonej wyspie, za to coraz głośniej mówią o czekającym nas zaciskaniu pasa. Niektórzy komentatorzy polityczni posuwają się jeszcze dalej i, nawiązując do biblijnego Armagedonu, wieszczą nadchodzący eurogedon.

Kryzys ma niejedno oblicze. Jednym z nich  jest spadek konsumpcji.  Mniejszy popyt z kolei to niższe zyski usługodawców czy producentów, a to oczywiście prowadzi do ich finansowych kłopotów i w konsekwencji do redukcji zatrudnienia czy nawet likwidacji firm. Taki niestety dość ponury obraz wyłania się po bliższym zapoznaniu się z aktualną sytuacją gospodarczą naszego kraju, który jest oczywiście jedynie małym wycinkiem dużo większej, bo globalnej układanki.

Jak w takim razie radzimy sobie w naszej gminie w tych trudnych czasach? Brian Tracy, znany specjalista od tzw. psychologii sukcesu twierdzi, że w czasie kryzysu liczy się to, by odpowiednio reagować, kiedy się pojawia. W gminie Skrzyszów staramy się właśnie to robić, odpowiednio i racjonalnie reagować na wyzwania, jakie niesie kryzys. Mimo trudnej sytuacji budżetowej, postanowiliśmy odważnie w tym roku postawić na inwestycje. Stało się tak przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze uważam, że danego słowa należy dotrzymywać, a wobec mieszkańców gminy zobowiązałem się, że będziemy zmieniać i rozbudowywać naszą małą ojczyznę. Po drugie panująca na rynku dekoniunktura doprowadziła do tego, że branża budowlana po olbrzymiej hossie, zmuszona była teraz obniżyć swoje wymagania finansowe. Spadły m.in. ceny materiałów budowlanych, a to sprawiło, że inwestycje budowlane stały się tańsze. Nie mówimy tutaj o zawrotnych kwotach, ale dla naszego skromnego budżetu nawet takie oszczędności nie są bez znaczenia.  Oczywiście nie jest tak, że my korzystamy na kryzysie, a ktoś inny na tym traci. Zdecydowanie nie, albowiem realizując inwestycje kupujemy towar i dajemy pracę wykonawcom.  Wszystkie firmy branży budowlanej zaangażowane w ten proces,  może mniej niż wcześniej, ale jednak zarabiają i mogą dalej prowadzić swoją  działalność.  Korzyść jest więc obopólna.  Mówiąc zaś o samych inwestycjach nie można nie wspomnieć, że ich liczba w bieżącym roku, na terenie naszej gminy, sięgnęła już trzydziestu. Nie wiem czy w kolejnych latach sytuacja na rynku pozwoliłaby na tak liczne ich przeprowadzenie, dlatego cieszę się, że udało nam się to zrobić właśnie teraz. Odrębną kwestią jest pozyskiwanie środków na inwestycje. Wymaga to zaangażowania wielu ludzi i wykonania ogromu pracy. Z tego miejsca pragnę podziękować tym wszystkim, którzy przyczyniają się do tego, że nasza gmina staje się z dnia na dzień coraz atrakcyjniejsza i coraz bardziej przyjazna dla mieszkańców.

Jak widać na przykładzie naszej gminy kryzys nie musi oznaczać stagnacji i czekania na lepsze czasy. Charles K. Wilson, założyciel j sieci hoteli Holiday Inn,  człowiek, który odniósł niekwestionowany sukces w biznesie, mawiał „Są dwa sposoby na to, żeby znaleźć się na wierzchołku dębu. Jeden to usiąść na żołędziu i czekać. Drugi to wspiąć się na drzewo."

My, w Skrzyszowie, wybraliśmy ten drugi sposób. 

 


 

Finanse w oświacie

Witaj szkoło, nasza dobra szkoło,
Przyjmij nas radośnie, miło i wesoło,
Bo wracamy wypoczęci i szczęśliwi,
Mamy mnóstwo dobrych chęci, wiele siły.

Tak brzmią słowa popularnej piosenki śpiewanej z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Niestety sytuacja w oświacie w roku szkolnym 2012/2013 nie jest ani radosna, ani miła, ani wesoła. Ostatni dzwonek przed wakacjami okazał się być rzeczywiście ostatnim w wielu szkołach i dla wielu nauczycieli.

727

O tyle, według raportu Ministerstwa Edukacji Narodowej, zmniejszyła się liczba szkół, w porównaniu z poprzednim rokiem szkolnym. W tylu szkołach nie zabrzmiał w poniedziałek dzwonek i nie wypełniły się gwarem uczniowskim szkolne korytarze.

Winowajcami są niż demograficzny, nowa podstawowa programowa w szkołach ponadgimnazjalnych, kryzys ekonomiczny. Ale czy tylko? To , co obecnie dzieje się w oświacie, to efekt wieloletnich zaniechań. Od dłuższego czasu dyskutuje się nad nowym modelem pracy nauczyciela. Dyskutuje się, dyskutuje i … póki co na dyskusjach się kończy. Tymczasem nie ulega wątpliwości, że zmiany są konieczne. Piszę to między innymi jako były nauczyciel, który od podszewki poznał tę trudną i odpowiedzialną pracę. Jestem przekonany, że obecnych zwolnień w oświacie można byłoby uniknąć, gdyby właściwe decyzje podejmowano jeszcze w czasach wyżu demograficznego.

Można by się zastanawiać skąd te problemy, dyskusje, spory, skoro przecież jeszcze kilka lat temu nikt nie podnosił otwarcie kwestii konieczności reform. Jak już wspomniałem, w olbrzymim stopniu odpowiedzialny jest za to niż demograficzny. Subwencja naliczana jest od liczby uczniów, a ta nieustannie spada. Jeżeli jeszcze kilka lat temu w każdej klasie było o kilkoro uczniów więcej niż teraz, to mnożąc tę różnicę przez ilość oddziałów w gminie wychodzi, że średnio subwencja była nawet o kilka milionów większa niż teraz. Należy zaznaczyć, że liczba nauczycieli praktycznie się nie zmieniła. Pieniędzy było pod dostatkiem, więc nikt nie protestował.

Sytuacja uległa jednak zmianie. Marek Aureliusz pisał „Nie należy się gniewać na bieg wypadków, bo to ich nic nie obchodzi.” Więc zamiast narzekać i zaklinać rzeczywistość, trzeba zacząć działać. Potrzebne są: wola polityczna przeprowadzenia zmian systemowych i odwaga w podejmowaniu trudnych decyzji po stronie rządzących, odpowiedzialne zachowanie po stronie środowiska nauczycielskiego oraz mądry plan reform.

Jako przedstawiciel samorządu, dźwigającego na co dzień główny ciężar finansowania oświaty, postanowiłem spróbować zmierzyć się z tym trudnym tematem, przedstawiając własne propozycje zmian w systemie edukacji.

Zmiany te są, moim zdaniem, bardzo ważne dla samorządu, a jednocześnie nie są krzywdzące dla nauczycieli. Na początek przypomnę (przedstawiane wielokrotnie, również na tym blogu) swoje zdanie odnośnie prywatyzacji jednostek oświatowych – jestem jej zdecydowanym przeciwnikiem. Zmiany jednak muszą nastąpić. Poniżej zaprezentuję trzy istotne punkty mojej propozycji “reformy oświatowej” dotyczące bezpośrednio finansów.

Pierwszym punktem jest zmiana sposobu przyznawania i finansowania rocznego urlopu dla poratowania zdrowia. Tylko w poprzednim roku przebywało na nich w całej Polsce 14,5 tys. pedagogów. Gminy, oprócz wypłacania im pensji, muszą dodatkowo pokrywać koszty wynagrodzenia osób, które ich zastępują. Obciąża to bardzo finanse gminy. Racjonalnym wydaje się przekazanie decyzyjności o przyznaniu urlopu oraz finansowaniu go w całości przez ZUS.

Druga propozycja dotyczy wypłaty dodatku wyrównawczego. Gminy są obecnie zobowiązane do wypłaty nauczycielom tzw. wyrównania do średniej krajowej. Nie mówię, że nauczycielom się nie należy, ale skoro Ministerstwo Edukacji Narodowej gwarantuje to wyrównanie, to także powinno na siebie przejąć jego finansowanie, a nie obciążać tym budżetu Gminy.

Na koniec problem najważniejszy dla budżetu gminy (od strony finansowej) - przedszkola, będące wyłącznie na garnuszku samorządów. A przecież o wiele bardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby, gdyby budżet państwa partycypował w ich utrzymywaniu przez pokrywanie np. połowy kosztów związanych z ich funkcjonowaniem. W czym przedszkola są gorsze od szkoły? Oto jest pytanie? Tym bardziej, że jest obowiązek wychowania przedszkolnego i Gmina musi zapewnić opiekę przedszkolną dla dzieci 5 i 6 letnich.

Nie proponuję natomiast zmian w pensum. Uważam, również na podstawie własnego doświadczenia, że nauczyciel musi mieć odpowiednią ilość czasu, jeżeli chce dobrze przygotować się do zajęć, aby przedstawić materiał w sposób ciekawy i atrakcyjny. Dlatego jestem przeciwnikiem manipulowania przy ilości godzin pensum. Jeśli doliczymy jeszcze sprawdziany, kartkówki, wypracowania, wycieczki.... zdecydowane nie!

Ponadto w obecnej sytuacji zmiany w pensum musiałyby pociągnąć za sobą kolejne zwolnienia, a przecież mamy już spore bezrobocie.

Uważam, że mój głos w dyskusji dotyczącej reformy systemu oświaty zawiera propozycje rozsądnego kompromisu, uwzględniającego, z jednej strony ciężką sytuację gospodarczą, a z drugiej wykazującego zrozumienie dla trudnej i odpowiedzialnej pracy nauczyciela. Warto dodać, że zmiany ,które proponuję, nie powodują konieczności redukcji ilości etatów w szkołach, nie pogorszą jakości kształcenia ,a z pewnością poprawią kondycję finansową gmin.

Wszyscy mamy świadomość, że zmiany są konieczne. Brak zmian systemowych, w sytuacji kryzysu ekonomicznego nałożonego na niekorzystne wskaźniki demograficzne, to prosta droga do dalszej redukcji etatów i zamykania kolejnych szkół. A to scenariusz najgorszy z możliwych.

Kończąc, pragnę przytoczyć słowa Ignacego Jana Paderewskiego "Najważniejszą rzeczą w życiu jest świadomość spełnienia obowiązku".


 

Święto, święto...i po święcie

 

Za nami Gminne Dożynki Anno Domini 2012. Najpierw długie przygotowania, mnóstwo włożonego wysiłku, wykonanej pracy oraz poświęconego czasu. Potem uroczystości, wspólne rozmowy, zabawa i …po święcie.

Jak już wielokrotnie podkreślałem, uważam dożynki za jedno z najpiękniejszych i najważniejszych świąt obchodzonych przez naszą lokalną społeczność. Jest to święto niezwykłe, naturalnie wpisujące się w odwiecznie powtarzające się cykle pracy i odpoczynku, siewu i zbiorów, trudu i satysfakcji z dzieła własnych rąk , przekazujące nam ważną prawdę życiową , którą ludowa mądrość ujęła w kilku, jakże mądrych słowach- bez pracy nie ma kołaczy. Chciałbym zatem, choć na moment, spróbować zatrzymać nieubłaganie pędzący czas i wrócić do tych uroczystych chwil . Chciałbym, choćby na krótki czas, wskrzesić je w pamięci uczestników oraz sprawić, aby ci, którzy z różnych względów nie mogli być razem z nami, poczuli bodaj namiastkę tej magicznej atmosfery…

…Niedawno zakończyła się msza święta. Barwny, dożynkowy korowód dotarł właśnie na plac przy Szkole Podstawowej w Łękawicy. Nadeszła pora na słowo gospodarza gminy…

"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny” – słowami świętego Brata Alberta, przychodzi mi dziś, w tym uroczystym dniu, powitać wszystkich gości, uczestniczących w święcie plonów czyli gminnych dożynkach.

Szanowni rolnicy, mieszkańcy i goście, jako gospodarz gminy, otwierając uroczystości dożynkowe chciałbym gorąco i serdecznie powitać wszystkich przybyłych na dzisiejsze gminne święto plonów, święto dziękczynienia za ciężką pracę rolników, którzy nie szczędzili wysiłku i korzystając z dobrej pogody zebrali ziarno, z którego w tym roku będziemy spożywać chleb.

Jako reprezentant tych, których zadaniem jest dzielić sprawiedliwie ten nowy chleb, chylę dziś czoła przed wszystkimi ludźmi pracy, którzy w trudzie, znoju i pocie czoła troszczą się o swój byt, realizując w ten sposób swoje człowieczeństwo. Podczas dzisiejszego święta, rolników reprezentuje Pan Wacław Budzik, który ciężką pracę na roli i prowadzenie gospodarstwa łączy z wychowaniem pięciorga dzieci. Reprezentantem przedsiębiorców jest Pani Elżbieta Onik, właściciel firmy handlowej, która zawsze włącza się w życie społeczne gminy i daje zatrudnienie wielu ludziom. Pani Elżbieto i Panie Wacławie, chylę dziś czoła przed waszą pracą i poświęceniem, umiejętnością rozwijania swoich talentów i dobrym życiem.

To właśnie dzięki ciężkiej pracy rolników możemy cieszyć się bożym opłatkiem czyli chlebem, który zawsze ma nam dodawać siły i energii. Patrząc na wysiłek tych ludzi przypominają się mi słowa pisarza Paulo Coelho, że człowiek istnieje nie tylko po to, by poszerzać granice swego poznania, lecz również po to, by uprawiać ziemię, siać, żąć, wypiekać chleb.

Spotykamy się dziś na największym święcie naszej gminy – dożynkach. Gmina Skrzyszów mimo sąsiedztwa Tarnowa, nie traci swojego charakteru. Wciąż zamieszkuje ją wielu rolników, a pola na których się uprawia warzywa, owoce czy zboża są nieodłącznym elementem jej krajobrazu. Rolnicy są jedną z wizytówek naszej społeczności. To ludzie pracowici i sumienni, często już w jesieni wieku. Ich bogate doświadczenie jest nie do przecenienia. Nasz samorząd mimo wielu potrzeb nie zapomina o nich i stara się im pomagać. Rolników zachęcamy do udziału w różnych programach edukacyjnych, w których mogą zdobywać nowe umiejętności i podnosić swoje kompetencje.

Dożynki dziś odbywają się w Łękawicy. To ważne sołectwo naszej gminy. Nie brakuje tutaj pięknych plenerów, ale też oddanych sprawom społecznym ludzi. Ich wysiłek widoczny był podczas realizacji wielu inwestycji . Wymienię tylko wyremontowaną remizę, nowe chodniki, zmieniające się centrum wsi czy odnowiony budynek wielofunkcyjny. Wiele podobnych prac wykonano też w innych miejscowościach gminy. To nie przypadek. Ten rok to dwanaście miesięcy zaplanowanych i konsekwentnie realizowanych inwestycji w myśl hasła „Skrzyszów w budowie”. Co ważne, spory udział w nowym, zmieniającym się otoczeniu mają środki zewnętrzne, po które z powodzeniem sięgamy. Mówiąc o inwestycjach nie sposób pominąć, tej największej, a zarazem najważniejszej. To budowa zbiornika na potoku Korzeń. O jej znaczeniu nie muszę nikogo przekonywać. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, by ta inwestycja mogła zaistnieć. W sposób szczególny pragnę podziękować Zarządowi Województwa Małopolskiego a zwłaszcza dwóm lokalnym patriotom, Panu Marszałkowi Romanowi Ciepieli oraz Panu Marszałkowi Stanisławowi Sorysowi. Panowie Marszałkowie bardzo, bardzo dziękujemy! Mam nadzieję, że ,miedzy innymi, dzięki zbiornikowi plaga powodzi w naszej gminie przejdzie do historii. Muszę podkreślić stwierdzenie „między innymi” , gdyż nie wszystko w tej kwestii zależy od zbiornika. Koniecznym jest też budowa tzw. suchy polderów. Pierwsze plany w tym zakresie już powstają.

Przed nami dożynki, rozstrzygniemy konkurs wieńca, ponownie przekonamy się jak piękną mamy tradycję i jak starannie jest kultywowana i przekazywana kolejnym pokoleniom. Wkrótce będziemy mogli spróbować chleba z tegorocznych zbiorów. Częstując się nim wspomnijmy te piękna słowa:

“Jak chlebem powszednim dzielmy się w zgodzie tak dobrymi słowami dzielmy się na co dzień. Chleb ma moc niebywałą więc chylmy przed nim czoła On usta krzyczące zamknąć może I serce otworzyć zdoła”.

Święto plonów przypomina nam również o nakazie dzielenia się chlebem z bliźnimi. Pokazuje na czym powinna polegać solidarność ludzi. To wciąż aktualne przesłanie jakie płynie z pięknego obrzędu dożynkowego.

Wszystkim rolnikom, mieszkańcom Gminy Skrzyszów oraz gościom przybyłym na Gminne Święto Plonów życzę, zdrowia i pomyślności. Życzę, aby ciesząc się z tegorocznych dobrych plonów, mieć nadzieję na jeszcze lepsze w roku przyszłym. Życzę aby małopolska wieś się nadal rozwijała, aby rodacy szanowali i pielęgnowali to, o co walczyli nasi pradziadowie.

Szczęść Boże wszystkim!


 
Więcej artykułów…